Jak zarobić na nieruchomości nadmorskiej?
Nieruchomości – są to mieszkania, domy, biurowce – praktycznie wszystko, co jest „zbudowane”. Sezon letni – a zyski z nieruchomości?
Mając nieruchomość nad morzem, domek czy mieszkanie. W sezonie letnim – można sporo na niej zarobić. Przede wszystkim – cena za dobę – zależy od kilku kryteriów:
- w jakiej części miasta/miejscowości jest ona położona;
- jak daleko od morza lub jeziora;
- jaka to nieruchomość (domek, dom, czy mieszkanie);
- konkurencja;
Prawda jest taka, że średnia cena za dobę – jeśli chodzi o domki nad morzem wynosi 120zł w górę. Przeliczając w skali miesiąca 30 dni x 120zł = 3600zl – po najniższej cenie. Inna stawka to od 20 – 40zł za osobę. Domek – domkowi nierówny. W jednym jest miejsce na 4 osoby, a w innym na 10. Dlatego trzeba to wziąć pod uwagę. Im więcej mamy do zaoferowania tym wyższa cena, dodatkami mogą być:
- telewizja
- osobna łazienka
- radio
- lodówka
- sprzęt plażowy
- itd.
Im więcej dodatków tym wyższa cena – i taka prawda. Za domek z tymi wszystkimi funkcjami – ludzie „krzyczą sobie” po 170-180zł za dobę. I pomyśleć, że ruch mają cały czerwiec (30 dni) i lipiec (31dni), aż do 31 sierpnia (potem cena jest niższa). Razem to nam daje 92dni. Łatwo wyliczyć, że sporo na tym zarobią: 92 * 180 = 16.560zł. A to tylko w sezonie. Jakbyśmy mieli świetną ofertę – też poza sezonem (z reguły cena takiego domku spada do granicy 100-110zł za dobę). I mieli ruch przez 3 miesiące wakacji i 4-5 miesięcy poza sezonem. To by dało średnio: 120 * 100 = 12.000zł lub 150 (5 miesięcy) x 100zł = 15.000zł. Łącznie w całym roku moglibyśmy zarobić 28.560 – 31.560zł. Odliczając opłaty i tak byśmy na tym zarobili. A to mając tylko jeden domek do dyspozycji. A co dopiero oferując „szeregówkę” 4-5 domków ? Nawet dając niższą cenę – można świetnie zarobić. Nieruchomości nad morzem (czym słynniejsza miejscowość, tym większy zysk) dają naprawdę dobre pieniądze. A koszt ich „postawienia” jest niewielki w porównaniu do zysków (o ile mamy własną działkę). Na chwile obecną ceny nieruchomości spadają. Nieznacznie, ale jednak jest to spadek.
Akademiki – żyła złota?
Czy myśleliście kiedyś jak wygląda sprawa nieruchomości – przeznaczonej na mieszkania, pokoje do wynajęcia dla studentów – tzw. Akademików? Zapewne nie. Otóż nie jest to sprawa łatwa (przystosować taką nieruchomość), ale z drugiej strony – zapewnia nam ona zysk przez 9-10 miesięcy z powodu wynajmu dla studentów, a na okres wakacyjny można wynajmować jako „tanie noclegi”.
Prawda jest taka, że zawsze znajdą się chętni – do skorzystania. Szczególnie jak mamy akademik blisko centrum, czy blisko uczelni. W moim mieście istnieje wiele akademików i co roku dzwoniąc pod koniec września – praktycznie graniczy to z cudem – by wynająć pokój. Ale za to niezapomniane wrażenia pozostają z mieszkania w akademiku. Pełno „sąsiadów”, którzy z czasem stają się dobrymi kolegami/koleżankami czy kompanami z imprez. Wiadomo – nie ma to jak „studenckie życie”. A akademiki temu sprzyjają.
Bycie właścicielem takiego akademika – to naprawdę spory zarobek. Średnio za wynajem pokoju cena wynosi ok 400-500zł – w dużych miastach. We Wrocławiu są dwa ogromne akademiki – „Ołówek” i „Kredka”. W „Ołówku” jest 19 pięter, i aż 236 pokoi. Teoretycznie licząc, że każdy pokój w cenie 500zł – to miesięczny zysk z samych pokoi wynosi: 118.000zł – odliczając koszty z tytułu utrzymania itp. Itd. To i tak pewnie „sporo” zostaje. Ale to własność miasta. Więc inaczej się to ma. Co innego jakby to był prywatny akademik. Można by było na takim interesie zarobić krocie. Jednak należy pamiętać, że wybudowanie czy zakup takiego budynku to spore koszty początkowe. Sięgające nie setek tysięcy, lecz milionów złotych. Dodam tylko, że „Kredka” jest o 4 piętra wyższa i ma aż 290 pokoi. Tu jest kolosalny zysk, szczególnie że na dachu „Kredki” została umieszczona antena nadawcza telewizji „Tede”. Mając takie „wieżowce” można zarabiać kokosy. Dosłownie kokosy, ale koszty początkowe też nie są małe. Trzeba się z tym liczyć, że aby mieć spore zyski, trzeba wiele zainwestować. Normalna zasada – aby coś wyjąć, trzeba najpierw włożyć.
Jesteśmy młodym małżeństwem oboje pracujemy, ja jako informatyk, a żona jako nauczycielka. Oboje dobrze zarabiamy (żona wprawdzie mniej), ale konto mamy wspólne. Mieszkamy z rodzicami żony, ale chcemy iść na swoje (szczególnie, że od roku jesteśmy małżeństwem). Mamy odłożone troszkę pieniędzy (to ze ślubu, to z pensji). Myśleliśmy nad wynajmem mieszkania, ale średnio kawalerka we [...]
Na co zwracać uwagę kupując? Na pewno niejednokrotnie wielu z nas marzył się i chyba w dalszym ciągu marzy swój własny cichy kąt, w którym będziemy mogli robić, co się nam żywnie podoba. Jedni wolą góry, inny morze, a jeszcze inny centra miast. Niezależnie od tego czy jest to mieszkanie, dom z ogródkiem, czy tylko [...]